ha ha:) ja z moim miałam przerwę od grudnia do kwietnia:P bo mu się zerwać zachciało po 3 latach...na szczęście doszła do niego jego głupota i wrócił z podkulonym ogonem. Na szczęscie sam właściwie nie wiedział o co mu chodzi bo innej laski bym mu nie wybaczyła.....i tak sobie dziś tesknimy też na odległość bo mógł dziś wpaśc tylko na chwilę przejazdem. Ale mamy już wprawę w wykorzystywaniu niewielkiej ilości czasu:)
_Zana_
ha ha:) ja z moim miałam przerwę od grudnia do kwietnia:P bo mu się zerwać zachciało po 3 latach...na szczęście doszła do niego jego głupota i wrócił z podkulonym ogonem. Na szczęscie sam właściwie nie wiedział o co mu chodzi bo innej laski bym mu nie wybaczyła.....i tak sobie dziś tesknimy też na odległość bo mógł dziś wpaśc tylko na chwilę przejazdem. Ale mamy już wprawę w wykorzystywaniu niewielkiej ilości czasu:)
lusienka_18
Ja z moim jestem od 5 lat i pierwszy raz mamy taka dluga przerwe. Nie widzimy sie prawie miesiac :( umrzec mozna.
wertysiaa
znam to ;) też siedzę i tęsknię ;)
_Zana_
dziś być nie mógł... najbardziej nienawidzę jak musi jechać wieczorem. Wieczory są najfajniejsze a on musi jechać po nocy do siebie...;/