Nigdy go nie obejrzałem. Kiedy go włączyłem, zaczęło się od grupy brodatych facetów idących w nocy po jakimś lesie, zagajniku czy ogrodzie. Gadali w dziwnym języku. Przewinąłem trochę do przodu. Trafiłem na scenę, gdzie jeden z brodatych facetów leżał rozpięty na drewnianym stole, a inny szykował się, żeby go biczować. Chwilę później zresztą zaczął. Okazało się, że na końcu bicza są haczyki, które mają wyrwać kawałki mięsa. Przewinąłem znów kawałek, tym razem krótszy. Facet nadal leżał na stole, ale cały plac dookoła był zachlapany krwią. Wyłączyłem, zniesmaczony. Nie chcę oglądać filmu, który polega na tym, że banda ludzi torturuje człowieka. Nie rozumiem też, jak można było (bo takie są fakty) zmuszać młodzież, żeby stadnie na ten film poszła do kin. Nie widzę w tym niczego pozytywnego, niczego takiego, co mogłoby sprawić że warto pokazać ten film młodej publiczności.
krn78
Nigdy go nie obejrzałem. Kiedy go włączyłem, zaczęło się od grupy brodatych facetów idących w nocy po jakimś lesie, zagajniku czy ogrodzie. Gadali w dziwnym języku. Przewinąłem trochę do przodu. Trafiłem na scenę, gdzie jeden z brodatych facetów leżał rozpięty na drewnianym stole, a inny szykował się, żeby go biczować. Chwilę później zresztą zaczął. Okazało się, że na końcu bicza są haczyki, które mają wyrwać kawałki mięsa. Przewinąłem znów kawałek, tym razem krótszy. Facet nadal leżał na stole, ale cały plac dookoła był zachlapany krwią. Wyłączyłem, zniesmaczony. Nie chcę oglądać filmu, który polega na tym, że banda ludzi torturuje człowieka. Nie rozumiem też, jak można było (bo takie są fakty) zmuszać młodzież, żeby stadnie na ten film poszła do kin. Nie widzę w tym niczego pozytywnego, niczego takiego, co mogłoby sprawić że warto pokazać ten film młodej publiczności.