Upiekłam raz na święta perfekcyjne brownie, wilgotne, czekoladowe, z chrupiącą skorupką. Dumna z siebie postawiłam owe cudo na stole i.... co usłyszałam od rodziny? "Coś za mokre ci to ciasto wyszło, zbyt spieczone na wierzchu, jakiś zakalec czy coś, ale nie martw się, kiedyś się nauczysz, wszystko z czasem" I weź wytłumacz, że tak miało być ;p
whiteswan
Upiekłam raz na święta perfekcyjne brownie, wilgotne, czekoladowe, z chrupiącą skorupką. Dumna z siebie postawiłam owe cudo na stole i.... co usłyszałam od rodziny? "Coś za mokre ci to ciasto wyszło, zbyt spieczone na wierzchu, jakiś zakalec czy coś, ale nie martw się, kiedyś się nauczysz, wszystko z czasem" I weź wytłumacz, że tak miało być ;p