Co poniedziałek rano biegam na dłuższej trasie. Dziś czułam się nie najlepiej: okropny katar utrzymujący się od piątku, osłabienie wynikłe z niedospania (uczelnia...) i od tego okropny ból głowy. Pomyślałam: "kurna, nie - dlatego, że coś tam mi trochę dolega mam nie biegać?? Jak dziś nie przebiegnę tej trasy to wiem, że w tym tygodniu już tego nie zrobię - idę!"
Najpierw miałam zamiar w myśl zasady że najgorszy trening to ten, którego nie zrobiliśmy przebiec ile zdołam mimo złego samopoczucia to trening wtedy będzie zaliczony. Dobiegając do miejsca w którym chciałam skończyć pomyślałam, że to za blisko: pobiegnę jeszcze kawałek. Potem pomyślałam: "Ku*wa... Mam nie przebiec jakiegoś śmiesznego dystansu bo nie mam siły?? Przebiegnę cały, będę biegła wolniej, truchtała ale nie dam się pokonać samej sobie!".
I wiecie co? Nie odpuściłam - przebiegłam cały dystans. Gdy wróciłam przepocona do domu byłam z siebie zajebiście dumna ;)! To był motywujący początek tygodnia :D!
MaRussia
Co poniedziałek rano biegam na dłuższej trasie. Dziś czułam się nie najlepiej: okropny katar utrzymujący się od piątku, osłabienie wynikłe z niedospania (uczelnia...) i od tego okropny ból głowy. Pomyślałam: "kurna, nie - dlatego, że coś tam mi trochę dolega mam nie biegać?? Jak dziś nie przebiegnę tej trasy to wiem, że w tym tygodniu już tego nie zrobię - idę!" Najpierw miałam zamiar w myśl zasady że najgorszy trening to ten, którego nie zrobiliśmy przebiec ile zdołam mimo złego samopoczucia to trening wtedy będzie zaliczony. Dobiegając do miejsca w którym chciałam skończyć pomyślałam, że to za blisko: pobiegnę jeszcze kawałek. Potem pomyślałam: "Ku*wa... Mam nie przebiec jakiegoś śmiesznego dystansu bo nie mam siły?? Przebiegnę cały, będę biegła wolniej, truchtała ale nie dam się pokonać samej sobie!". I wiecie co? Nie odpuściłam - przebiegłam cały dystans. Gdy wróciłam przepocona do domu byłam z siebie zajebiście dumna ;)! To był motywujący początek tygodnia :D!