ZAKAZANA MIŁOŚĆ.
gzylusiatko

gzylusiatko

Dodane 6.03 o 21:39
Obserwuj
420

ZAKAZANA MIŁOŚĆ.

- Andrea przyszłam aby Cię przeprosić. Nie chciałam aby nasze wczorajsze spotkanie tak się potoczyło. Myślałam, że pobawimy się, napijemy ale mogłam się spodziewać, że coś palnę co Cię urazi - tutaj musiałam się z nią zgodzić, miała za dużą buzię i mówiła co jej ślina na język przyniesie. - Przeprosiny przyjęte, ale jeśli jeszcze raz nasze spotkanie tak będzie wyglądać, to masz moje słowo że następnym razem do sałatki greckiej zamiast sera fety dodam Ci rodzynek. - Jak śmiesz?! Dobrze wiesz że mam uczulenie na rodzynki, nie zrobisz mi tego. - jej głos wręcz zamienił się w pisk, czyżby zaczęła panikować? Zaczęłam się śmiać głośno, oczywiście że byłabym do tego zdolna, ale podejrzewałam że nie zdążyłabym nawet zadzwonić do lekarza aby udzielił jej pomocy. - Mam podejrzenia, że nie przyszłaś mnie tylko przeprosić. - podejrzliwie na mnie patrzyła, chciała coś jeszcze, albo znowu coś usłyszała na temat Davida. - Co to za mężczyzna z którym wsiadłaś do taksówki? - Wiedziałam! - rzuciłam w nią długopisem którym pisałam notatki odnośnie zamówień na wesele. Sophie zapiszczała, a już po chwili przysunęła się bardziej biurka i oparła dłonie na blacie. - Chce wiedzieć jak się nazywa, gdzie mieszka i czy dobry jest w łóżku. - Sophie.. - odwróciłam wzrok czując że na moją twarz wtargnął szeroki uśmiech który chciałam ukryć. - Nie wiem jak się nazywa.. - Jak to kuźwa nie wiesz? Taka dupa, a ty nawet nie wiesz jak on się nazywa? - zauważyłam że była nakręcona na tego mężczyznę, chciała wiedzieć wszystko ale ja nie byłam w stanie dać jej jakichkolwiek informacji na jego temat. - Był zalany w trupa, pieprzył coś o jakichś żółwiach ninja i gdyby nie taksówkarz który chyba go bardzo często odwozi do domu z tego klubu, to nawet nie wiedziałabym gdzie mieszka. - wzruszyłam ramionami podnosząc się z fotela, zaczęłam zbierać swoje notatki ponieważ byłam umówiona z dekoratorką sali. - Nie wierzę w ani jedno Twoje słowo. Nawet nie wiesz kim on jest? - Nie Sophie, nie mam pojęcia jak nazywa się ten przystojniak który wpadł Ci w oko. Chciałabym Ci udzielić jakichkolwiek informacji na jego temat, może idź dzisiaj do tego klubu co wczoraj w nim byłyśmy? Ten kierowca mówił, że jest tam codziennie. - Idziemy tam dzisiaj razem! - spojrzałam natychmiast na Sophie gdy wypowiedziała te słowa, pokiwałam głową na jej słowa kierując się do drzwi. - Nie ma mowy, mam masę rzeczy na głowie i uwierz mi, że wcale mi teraz nie pomagasz. A jeżeli spieprzę wszystko na to wesele, wtedy.. Znów pukanie do drzwi. Chwyciłam za klamkę którą pociągnęłam do siebie, ujrzałam jak ktoś trzyma ogromny bukiet żółtych tulipanów na wysokości mojej twarzy. - O stara! Ja myślę że za tym bukietem skrywa się to ciasteczko które wczoraj wyrwałaś z klubu. - przewróciłam oczami na słowa mojej przyjaciółki, kwiaty wylądowały na kanapie która była obok drzwi do biura. - Jakiego ciasteczka? Moje oczy powiększyły się do rozmiaru pięciozłotówek. Przede mną stał nikt inny jak.. - O ja! Nie takiego ciasteczka się spodziewałam.. - przede mną, we własnej osobie, stał nikt inny jak mój narzeczony. David.
Polubili: czerwonysok
Zgłoś naruszenie

, aby dodać komentarz.

Użytkownicy także przypinają: