borszewicz.
Polubili:
autsajderkaa
arbuzik_1
werooniaa
idnolb
magdasxx1997
aannaa8t
Margavette
alexandra2002
ziutek09
Kasia6097
oraz 58 innych użytkowników
Użytkownicy także przypinają:




























Chelton
Wydaje mi się, że każdy patrzy na to przez pryzmat własnych doświadczeń albo czeka na odpowiedni moment, kiedy zrozumie sens tego cytatu. Niemal zawsze chodzi o tęsknotę, miłość lub głębsze uczucie, którym obdarzamy drugą osobę poświęcając jej czas. Co autor mógł mieć na myśli? Może kochał i wyznał to, będąc pewnym, że ofiarowuje wszystko, co posiada, a na końcu został odrzucony. Niekoniecznie z powodu zdrady. Ale miłości nie zamienił w nienawiść, bo kochał prawdziwie i tęsknota powoduje chęć ciągłego kontaktu z osobą, która go odepchnęła lub rzuca te myśli w przestrzeń z nadzieją, że zrozumie, co straciła...
d3stiny
Ja interpretuje to tak. Załóżmy: były dwie przyjaciółki, czy chłopak z dziewczyną, którzy mocno, bezwarunkowo się kochali. Wszędzie byli(były) razem, każdą chwilę spędzali (spędzały) razem, razem "umierali" (umierały). Bo wiadomo, imprezy długie, spacery. No wiecie. Wszystko się rozwaliło, te dwie osoby sie rozeszły, każdy ma swoje oddzielne chwile, innych przyjaciół. I ten wiersz to taka jakby tęsknota, by się odezwać, napisać z kim się umiera (z kim się super chwile spędza) i gdzie. Bo wiadomo.... każde miejsce z kimś nam się kojarzy...
natalia1153
Myślę, że w tym cytacie chodzi o to , że będąc z kimś ofiarujemy mu coś bezcennego - swój czas. Można więc powiedzieć , że nasz czas = nasze życie. I z każdą sekundą jesteśmy coraz bliżej śmierci. Patrząc jak ktoś sie starzeje na naszych oczach , patrzymy jak powoli umiera. Takie porównanie życia do choroby.Myśle, że nie chodzi w tym cytacie o żadną zdradę i miłość.
d3stiny
Jak interpretujecie ten cytat? Bo ja różnie. Jest mocny.