Masz rację, że można to tak odebrać, ale ja nie miałam tego na celu. Raczej nie doprowadzi ona do niczego.:p dobry pomysł, chodźmy tańczyć w deszczu.! :D
Oj, ale właściwie co to za różnica i na co nam ta rozmowa? Bardzo zresztą kulturalna rozmowa w momencie kiedy mamy różne poglądy, a potrafimy je podawać nie "rzucając w siebie mięsem" - dawno w internecie w takiej nie uczestniczyłam :). Ale chyba czas ją zakończyć bo jedna drugiej nie przekona do swoich racji ;). Chodźmy lepiej tańczyć w deszczu ;P!
Niee... Wstawiając ten cytat właśnie wywyższasz osoby ceniące sobie bardziej samotność niż współistnienie w grupie. Raczej nikt kto jedynie przez fakt trzymania się w grupie zostanie nazwany osobą słabą nie stwierdzi razem z Tobą, że nie został wrzucony do kosza osób gorszej kategorii.
Ale ja nie stwierdziłam przecież, że jeśli ktoś wybiera samotność to jest w jakiś sposób gorszy lub lepszy... Wszystko ma swoje plusy i minusy, po prostu.
Właśnie nie koniecznie: w grupie jeśli powiesz, że chcesz pobyć w samotności reszta osób może się rzucić na niepotrzebny ratunek bo coś Ci jest, potrzebujesz pomocy.
Próbuję po prostu pokazać, że to nie jest tak, że jeśli ktoś wybiera samotność to jest w jakiś sposób gorszy lub lepszy od tych, którzy wybierają życie w społeczności. Jedni i drudzy mają problemy i radości związane ze swoim wyborem - są one po prostu inne. W samotności uczysz się siebie, słuchasz swoich myśli, poznajesz się, uczysz się samodzielności. W grupie uczysz się dzielić, troszczyć się o drugą osobę i umieć powierzyć się w ręce innej osoby, uczysz się zaufania.
takich może nie, ale ma inne np, gdy ma jakikolwiek problem musi poradzić sobie z tym sam, nie ma nikogo, kto by mu pomógł, z kim mógłby porozmawiać, kto by go wsparł w trudnych chwilach, a czasem ma się tak, że po prostu potrzebujesz komuś się wygadać i otrzymać jakieś słowo wsparcia, zrozumienia... oni nie mają takiej możliwości. Moim zdaniem to jest gorsze.
I jedna zasadnicza różnica, jak jesteś w grupie możesz powiedzieć, że chcesz pobyć sam, ale jak jesteś sam nie znajdziesz ot tak ludzi, gdy kogoś potrzebujesz...
No nie koniecznie: w grupie musisz umieć się dzielić, słuchać innych i przebić się by być słuchanym. Człowiek samotny nie ma takich zmartwień - żyje sam ze sobą i liczą się tylko jego potrzeby, a nie potrzeby grupy.
Wiem o co Ci chodzi, czasami też tak mam. Ale tutaj bardziej chodzi o ogóły a nie o momenty... Jeśli człowiek jest samotny, może liczyć tylko na siebie, to tylko ktoś silny da radę tak żyć. W grupie jest łatwiej jakby na to nie patrzeć...
Moniaa21
Masz rację, że można to tak odebrać, ale ja nie miałam tego na celu. Raczej nie doprowadzi ona do niczego.:p dobry pomysł, chodźmy tańczyć w deszczu.! :D
MaRussia
Oj, ale właściwie co to za różnica i na co nam ta rozmowa? Bardzo zresztą kulturalna rozmowa w momencie kiedy mamy różne poglądy, a potrafimy je podawać nie "rzucając w siebie mięsem" - dawno w internecie w takiej nie uczestniczyłam :). Ale chyba czas ją zakończyć bo jedna drugiej nie przekona do swoich racji ;). Chodźmy lepiej tańczyć w deszczu ;P!
MaRussia
Niee... Wstawiając ten cytat właśnie wywyższasz osoby ceniące sobie bardziej samotność niż współistnienie w grupie. Raczej nikt kto jedynie przez fakt trzymania się w grupie zostanie nazwany osobą słabą nie stwierdzi razem z Tobą, że nie został wrzucony do kosza osób gorszej kategorii.
Moniaa21
Ale ja nie stwierdziłam przecież, że jeśli ktoś wybiera samotność to jest w jakiś sposób gorszy lub lepszy... Wszystko ma swoje plusy i minusy, po prostu.
MaRussia
Właśnie nie koniecznie: w grupie jeśli powiesz, że chcesz pobyć w samotności reszta osób może się rzucić na niepotrzebny ratunek bo coś Ci jest, potrzebujesz pomocy. Próbuję po prostu pokazać, że to nie jest tak, że jeśli ktoś wybiera samotność to jest w jakiś sposób gorszy lub lepszy od tych, którzy wybierają życie w społeczności. Jedni i drudzy mają problemy i radości związane ze swoim wyborem - są one po prostu inne. W samotności uczysz się siebie, słuchasz swoich myśli, poznajesz się, uczysz się samodzielności. W grupie uczysz się dzielić, troszczyć się o drugą osobę i umieć powierzyć się w ręce innej osoby, uczysz się zaufania.
Moniaa21
takich może nie, ale ma inne np, gdy ma jakikolwiek problem musi poradzić sobie z tym sam, nie ma nikogo, kto by mu pomógł, z kim mógłby porozmawiać, kto by go wsparł w trudnych chwilach, a czasem ma się tak, że po prostu potrzebujesz komuś się wygadać i otrzymać jakieś słowo wsparcia, zrozumienia... oni nie mają takiej możliwości. Moim zdaniem to jest gorsze. I jedna zasadnicza różnica, jak jesteś w grupie możesz powiedzieć, że chcesz pobyć sam, ale jak jesteś sam nie znajdziesz ot tak ludzi, gdy kogoś potrzebujesz...
MaRussia
No nie koniecznie: w grupie musisz umieć się dzielić, słuchać innych i przebić się by być słuchanym. Człowiek samotny nie ma takich zmartwień - żyje sam ze sobą i liczą się tylko jego potrzeby, a nie potrzeby grupy.
Moniaa21
Wiem o co Ci chodzi, czasami też tak mam. Ale tutaj bardziej chodzi o ogóły a nie o momenty... Jeśli człowiek jest samotny, może liczyć tylko na siebie, to tylko ktoś silny da radę tak żyć. W grupie jest łatwiej jakby na to nie patrzeć...
MaRussia
Polemizowałabym... Czasami mam ochotę wywalić cały świat za drzwi i pobyć w samotności. A czasami niemal panicznie poszukuję kontaktu z ludźmi.