Pytanie do kobiet pracujących w bankowości, finansach.
Jak również tych, które na co dzień ubierają koszule i pilnują zasad wyglądu w pracy. Dziewczyny od m-cy zastanawiam się nad tatuażem. Jestem pewna na 100%, że chce posiadać na swoim ciele ową ozdobę. Tatuaż mam upatrzony od kilku dni. Od tamtej pory rozmyślam i rozmyślam. O co chodzi? A no cóż... Tatuaż to twarz kobiety z nakryciem głowy z wilka. Obecnie zajmuję się wychowaniem synka, ale jak tylko będzie to możliwe wskakuje w koszulę i wracam do pracy. W tym momencie niby nic nie stoi na drodze zrobienia tatuażu na plecach czy ramieniu. Ale... No właśnie zaczęłam się głębiej zastanawiać, a co jak wrócę do pracy? W salonie powiedzieli mi, że tatuaż nie może być za mały ze względu na to iż z czasem jego kontury zaczną się schodzić / kurczyć co da brzydki efekt. Z daleka może wyglądać jak plama. Idąc tym tropem mój tatuaż musi być większy. Napiszcie mi czy Wy macie problem w pracy ze względu na tatuaż? Czy też miałyście obawy, że nagle zaczniecie żałować decyzji o jego zrobieniu? Wybrałybyście plecy czy ramię? Czy to prawda że kontury schodzą się po czasie? Pozdrawiam
Użytkownicy także przypinają:











muminova
Do pracy gdzie obowiązuje dress code możesz śmiało wytatuować się pod mankiet i kołnierzyk. Nie będziesz żałować, jak Ci się znudzi możesz zrobić cover, z resztą po czasie przestaniesz go w ogóle zauważać, stanie się naturalną dla oka plamą na ciele. W związku z poprzednim zdaniem, nie ma znaczenia czy zrobisz plecy czy ramię, kiedy przestaniesz zauważać pierwszy, zrobisz kolejny :) Kontury z czasem się rozmywają, wszystkie śliczne malutkie serduszka na nadgarstkach za kilka lat będą coraz bardziej plamiste, Jak się bawić to się bawić, nie żałuj sobie skóry i pieniędzy na tatuaż :)
laguneee95
co prawda nie mam tatuazu ale wydaje mi sie za teraz panuje wieksza tolerancja na takie rzeczy