czlowiek123

czlowiek123
Moje tablice obserwuje 0 osób Znajdź mnie Ostatnio dodane zszywki
Obserwuj
 
Przepraszam, ale muszę się Wam wygadać. Jestem cholernie samotna. Ktoś pomyśli, że jakaś głupia nastolatka ma problem, a to nie tak. Mam 22 lata, jestem zwykłą normalną i trochę nieśmiałą dziewczyną, która dostała od życia w kość. Rok temu przeprowadziłam się na Śląsk do chłopaka, jest to dość sporo od mojej miejscowości. Jak już wspomniałam jestem strasznie samotna, nie mam tu nikogo (poza chłopakiem). Nie mam z kim wyjść, z kim pogadać. To straszne uczucie, gdy idąc przez park widzisz, że niejeden staruszek ma więcej znajomych i rozrywek niż ty. Ja można powiedzieć wegetuję. Chłopak przez problemy osobiste zerwał kontakt ze swoimi znajomymi, więc nie mamy nawet z kim spędzić sylwestra... Straciłam smak życia, czasami chcę to wszystko skończyć, wydaje mi się, że to, co najlepsze juz dawno za mną. Nie jestem tą osobą co dawniej, byłam towarzyska, lubiłam gdzieś wyjść, a teraz czuję się jak staruszka w domu opieki. Już nawet nie mam ochoty się malować jak już gdzieś wychodzę (najczęściej do sklepu). Dla mnie prawie wszystko straciło sens. a tak bardzo chciałabym żyć tak, jak dawniej, nie wiem tylko jak. Nie oczekuję od Was współczucia, musiałam gdzieś przelać te swoje emocje, bo nie umiem już ich trzymać w sobie. Mówiłam o tym chłopakowi, ale albo mu przykro, albo jest zły i nic się z tym dalej nie dzieje. Może jest ktoś, kto chociaż mnie zrozumie i nie pomyśli, jak o wariatce... Przepraszam, ale muszę się Wam wygadać. Jestem cholernie samotna. Ktoś pomyśli, że jakaś głupia nastolatka ma problem, a to nie tak. Mam 22 lata, jestem zwykłą normalną i trochę nieśmiałą dziewczyną, która dostała od życia w kość. Rok temu przeprowadziłam się na Śląsk do chłopaka, jest to dość sporo od mojej miejscowości. Jak już wspomniałam jestem strasznie samotna, nie mam tu nikogo (poza chłopakiem). Nie mam z kim wyjść, z kim pogadać. To straszne uczucie, gdy idąc przez park widzisz, że niejeden staruszek ma więcej znajomych i rozrywek niż ty. Ja można powiedzieć wegetuję. Chłopak przez problemy osobiste zerwał kontakt ze swoimi znajomymi, więc nie mamy nawet z kim spędzić sylwestra... Straciłam smak życia, czasami chcę to wszystko skończyć, wydaje mi się, że to, co najlepsze juz dawno za mną. Nie jestem tą osobą co dawniej, byłam towarzyska, lubiłam gdzieś wyjść, a teraz czuję się jak staruszka w domu opieki. Już nawet nie mam ochoty się malować jak już gdzieś wychodzę (najczęściej do sklepu). Dla mnie prawie wszystko straciło sens. a tak bardzo chciałabym żyć tak, jak dawniej, nie wiem tylko jak. Nie oczekuję od Was współczucia, musiałam gdzieś przelać te swoje emocje, bo nie umiem już ich trzymać w sobie. Mówiłam o tym chłopakowi, ale albo mu przykro, albo jest zły i nic się z tym dalej nie dzieje. Może jest ktoś, kto chociaż mnie zrozumie i nie pomyśli, jak o wariatce...