I o to w tym wszystkim chodzi. Czasami musimy po prostu zaakceptować zmiany .Doskonale wiem o czym mówisz z autopsji. Tyle, że w mojej sytuacji powód rozstania był znacznie bardziej skomplikowany, ale przeszłam już to co najgorsze. Cieszę się życiem i staram się niezbyt często spoglądać wstecz, bo wszystko przemyślałam już dziesiątki razy. Tak trzymaj, szczęścia i prawdziwej miłości ! ;)
Jest przy mnie już 2 miesiace wciąż uparty ,że poczeka na mnie. Nie rezygnuje. Ja zrezygnowałam. Z popadania w obłęd przez poprzedniego, który okazał się dupkiem, znalazł inną po czym zostawił mnie smsem. Cały mój wywód można podsumować jednym zdaniem- czasem dobrze,że coś się kończy,że coś z naszego życia ucieka. Bo nie wiadomo kiedy pojawi się coś na co naprawdę czekamy i co przyniesie jeszcze większą radość.
On zrezygnował ze mnie. Mi było ciężko. Bardzo. Teraz mam przy sobie faceta ,w którego oczach naprawdę widzę zaangażowanie i uczucie. Jeszcze nie potrafię wejść w nowy związek, ale wiem że on będzie czekał. A na razie w milczeniu przytula, śmieje się i pomaga zapomnieć. Nie żałuję już tego co się skończyło. Nie myślę o tym. Też mi się wydawało ,że będę opłakiwać rozstanie po 3 latach przez resztę życia, nigdy już z nikim nie będę, a jak dowiem się,że były kogoś ma( co się zresztą okazało, bo dla niej mnie zostawił) to się zabiję. Tak się nie stało.Przepłakałam swoje, było smutno, było pusto,ale z dnia na dzień coraz mniej. A kiedy pogodziłam się z sytuacją i z byciem singlem pojawił się On. Jak gdyby nigdy nic zagadał przez koleżankę o pracę. Potem już sam napisał. Pisał jeszcze następnego dnia i następnego.
nieuchwytna
I o to w tym wszystkim chodzi. Czasami musimy po prostu zaakceptować zmiany .Doskonale wiem o czym mówisz z autopsji. Tyle, że w mojej sytuacji powód rozstania był znacznie bardziej skomplikowany, ale przeszłam już to co najgorsze. Cieszę się życiem i staram się niezbyt często spoglądać wstecz, bo wszystko przemyślałam już dziesiątki razy. Tak trzymaj, szczęścia i prawdziwej miłości ! ;)
_Zana_
Jest przy mnie już 2 miesiace wciąż uparty ,że poczeka na mnie. Nie rezygnuje. Ja zrezygnowałam. Z popadania w obłęd przez poprzedniego, który okazał się dupkiem, znalazł inną po czym zostawił mnie smsem. Cały mój wywód można podsumować jednym zdaniem- czasem dobrze,że coś się kończy,że coś z naszego życia ucieka. Bo nie wiadomo kiedy pojawi się coś na co naprawdę czekamy i co przyniesie jeszcze większą radość.
_Zana_
On zrezygnował ze mnie. Mi było ciężko. Bardzo. Teraz mam przy sobie faceta ,w którego oczach naprawdę widzę zaangażowanie i uczucie. Jeszcze nie potrafię wejść w nowy związek, ale wiem że on będzie czekał. A na razie w milczeniu przytula, śmieje się i pomaga zapomnieć. Nie żałuję już tego co się skończyło. Nie myślę o tym. Też mi się wydawało ,że będę opłakiwać rozstanie po 3 latach przez resztę życia, nigdy już z nikim nie będę, a jak dowiem się,że były kogoś ma( co się zresztą okazało, bo dla niej mnie zostawił) to się zabiję. Tak się nie stało.Przepłakałam swoje, było smutno, było pusto,ale z dnia na dzień coraz mniej. A kiedy pogodziłam się z sytuacją i z byciem singlem pojawił się On. Jak gdyby nigdy nic zagadał przez koleżankę o pracę. Potem już sam napisał. Pisał jeszcze następnego dnia i następnego.
nieuchwytna
wolisz zrezygnować z siebie dla kogoś, kto prawdopodobnie jest tego zupełnie nie wart?
bluehard18
Ja zrezygnowałam...