Route66x3

Mam 17 lat i uczę się w liceum. Nie mam kontroli nad własnym życiem.
Route66x3
Moje tablice obserwuje 103 osoby Znajdź mnie Ostatnio dodane zszywki
Obserwuj
 Poznań
Z góry przepraszam za te zdjęcia ale były robione na szybciutko :) Od paru dni waga stoi na 63 kg i uparcie nie spada, no cóż :) Ależ ja dawno tu nie pisałam, brak czasu. To na rolki, to na rower, to na bieganko. Nowi znajomi dobrze na mnie działają ^^ A teraz w poniedziałek jadę na 3 dni do SPA z kumpelami (basen, sauna, masaże- full relaks) i przynajmniej nie będę się aż tak wstydzić pokazać w stroju kąpielowym. Nie jest jeszcze idealnie, ale tak źle też nie jest. No, lepsze 63 kg niż 71,5, prawda? :) Mam MEGA sportowe wakacje w tym roku, co mnie niesamowicie cieszy. W końcu poznałam ludzi, których nie obchodzi tylko chlanie i imprezy. Ludzi, którzy swoją pasją (czyt. praktycznie każdym sportem) kompletnie mnie zarazili.
Trzymajcie się ciepło :) Dziś 4. dzień wychodzenia z głodówki. Jabłuszka, pomidorek mniam ;)
Waga oscyluje się w granicach 64,5-65 kg. Robiłam dziś generalny przegląd szafy i nie mogłam uwierzyć, że zmieściłam się w spodnie z 1 gimnazjum :) boże ale ja mam starocie w szafie.

Wiadomość z ostatniej chwili:
Ludzie jadę na Woodstock! :D Wyjście z głodówki- dzień 2.
Dziś rano na wadze równe 65 kg. -400 g po pierwszym dniu na soku z grejpfruta.
A btw. to mama jak zwykle się śmieje że mi te grejpfruty będzie hurtowo zamawiać, tyle ich wyciskam ;) sok z nich jest przepyszny i bardzo zdrowy. 
Jutro już nie będę musiała go rozcieńczać. Biegałam sobie dzisiaj, taka piękna pogoda była. Czytam sobie teraz Władcę Pierścieni i żałuję, że ta niesamowita trylogia nie ma tyle części co np. seria o Harrym Potterze. Na prośbę opisuję cały proces mojego głodowania. Jestem świadoma tego, że znowu zapewne zostanę skrytykowana jakobym propagowała anoreksję. 
Przygotowanie:
-3 tygodnie przed głodówką odstawiłam wszelkie fast foody, słone i tuczące przekąski, słodycze, sól itp. słowem: wszystko co tuczące i niezdrowe. Z jadłospisu wyrzuciłam też mięso.
-2 tygodnie przed odstawiłam nabiał, pieczywo, ziemniaki. Jadłam głównie warzywa, owoce, brązowy ryż, kasze i płatki owsiane.
-tydzień przed głodówką jadłam tylko warzywa i owoce. Świeże, gotowane, duszone. 
Na głodówce:
-piję tylko wodę niegazowaną (niesmakową), ja piłam filtrowaną, chociaż lepsza jest źródlana, np. Primavera
-nie można żuć gumy
Wychodzenie z głodówki.
Wychodzę z głodówki na świeżo wyciśniętym, rozcieńczonym soku z grejpfruta (nie jakimś tam z kartoniku ze sklepu). Pierwszego dnia rozcieńczam go w proporcji 1/4 soku i 3/4 ciepłej wody. Na drugi dzień proporcja na odwrót. Trzeciego dnia już bez wody. Czwartego dnia można już coś zjeść, np. grejpfruta, jabłko, pomidora. 5 dnia dodaję np. ziemniaka, ryż brązowy, płatki owsiane.
I tak jak w 5 dniu, jem też przez 3 kolejne dni.
9 dnia powoli rozszerzam swoje menu. Dodaję makaron razowy, kromkę razowego pieczywa itp. 
To jest tylko garść informacji, dla zainteresowanych polecam poczytanie o tym na glodowka.pl Po przeczytaniu kilku moich postów, niektóre dziewczyny chciały zastosować głodówkę. Było to powodem kilku ataków w moją stronę, więc uważajcie na siebie bo mnie zlinczują ;) Głodówki dzień 7. i niestety ostatni.
Tak, tak pomimo mojego wielkiego niezadowolenia zakończyłam wczoraj głodówkę. Trwała równy tydzień. Powód był taki, że ostatni wolny turnus na obóz sportowy to od 26 lipca. Musiałam więc skrócić okres głodówki aby mieć dość czasu na wyjście z niej. Tak więc dziś rozcieńczony sok z grejpfruta x4.
Tak więc wszyscy, którzy tak mnie krytykowali za moje mniemania nt. głodówek mogą odetchnąć z ulgą. Będę pisała od teraz czasem o wychodzeniu z głodówki i dużo o zdrowym żywieniu. Zadowoleni? ;)
Teraz podsumowanie:
Waga: 65,4 kg (-6,1 kg)
Wymiary:
-talia: 78 cm (-5,5 cm)
-brzuch: 95 cm (-5 cm)
-biodra: 100 cm (-3,5 cm)
-udo: 59 cm (-3 cm)
 Czuję się świetnie patrząc na takie wyniki.
Najgorszy na głodówce był dla mnie zapach z ust.  Mimo, że szorowałam zęby i język po 6-7 razy dziennie to i tak czuć było, jak to stwierdziła moja mama "smród zgniłego mięsa". Język był strasznie obłożony. Więc chyba wiem, którędy najwięcej toksyn wyszło. 
Ale się rozpisałam. 
Miłego wieczoru :)