ELEGIA NA ŚMIERĆ (POLITYCZNĄ) MARSZAŁKA
Z początku księdzem zapragnął zostać, lecz patologiom nie umiał sprostać.
Potem ,przez chwilę, pod wpływem marzeń, zapragnął wielkim być dziennikarzem.
Następnie los go rzucił na scenę, być celebrytą - to przeznaczenie.
Tu, zachęcony niezłym wynikiem, zapragnął wplątać się w politykę.
Był elokwentny i kulturalny, pełen koncepcji, choć nie nachalny.
Udało mu się i bez przekrętów, wszedł nasz bohater do Parlamentu.
I to nie wszystko ,bo wszedł do niego, w roli marszałka (rotacyjnego).
Wtedy ambicja spaliła duszę....
"Pierwszym Polakiem zostać dziś muszę
i zaspokoję swoją ambicję, choćbym utopić miał koalicję."
Zamysł rozbawił wyborców rzeszę i nasz bohater przegrał z kretesem.
Skopany demiurg w sercu mu załkał:
"- spróbuj zachować urząd marszałka".
Nie ma co tutaj liczyć na łaskę i nieuchronnie czas oddać laskę.
Niedoszły demiurg (w duszy mąż stanu)
rzekł : "Czas się zwrócić do innych panów.
Niech się dowiedzą, że ważę w głowie: pomysł by zmienić "barwy klubowe".
Co najważniejsze, po tym "transferze", odmienna większość w Sejmie się zbierze.
Jako zapłatę za to wybieram fotel marszałka albo premiera,
by, zgodnie z duszy mojej potrzebą, jakoś nakarmić skopane ego."
EPILOG
Rzecz się wydała, w Sejmie afera, wizerunkowe dla partii szkody,
a były kleryk znów głos zabiera:
"Jam narodowej tylko chciał zgody".
To "polityczny pogrzeb" dla niego, bo nigdy więcej nie porwie tłumów
ten, kto z poziomu własnego ego, "rypnął" na poziom swego rozumu.
(R.Grosset)
Użytkownicy także przypinają:
2
1
0
[Tags] Drożdżowe zajączki na Wielkanoc w tym w ...
fotoamator Pięknie wyglądają i pewnie są smaczne.



























