ORWELLOWI
Kiedyś na pewnej farmie mieszkał pewien osioł,
a że osły dość chętnie dumne hasła głoszą i bywają z natury dumne i nadęte,
wybrały go zwierzęta farmy prezydentem.
Gdy się wybór dokonał chodził w glorii chwały,
wciąż przemawiał wyniosły, dumny i wspaniały, chcąc przekonać zwierzęta o swej mądrej głowie
i o prawdzie zawartej w każdym jego słowie.
Chociaż wszyscy słuchali, skupieni gromadą, osioł faworyzował wyłącznie świń stado.
Widać ,że świńska rasa jest mu bardzo bliska,
bo tylko nią obsadzał ważne stanowiska.
Z niej była większość Rady, strażnicy koryta, ministerstwa finansów większość znakomita
i choć w obronie farmy były psy i koty,
chrumkający minister gnał ich do roboty.
Drób, dzielnie znosząc jajka, sukcesów przyczyniał, lecz jaja, by policzyć, odbierała świnia.
Zaś już po krótkim czasie tak się dziwnie stało,
że w procesie liczenia co drugie znikało.
Krowy dawały mleko, byk siedział i dumał, jak to jest że połowę mleka ktoś "zajumał",
a minister rolnictwa, chrumkając zawzięcie,
utył w ostatnim czasie nad wszelkie pojęcie.
Koty tęskniły smętnie za miseczką mleczka, ale niestety, pustką świeciła miseczka.
Koń ,ciągnąc co dzień wozy, siły szybko stracił,
gdy miast siana miał słomę i nad głową bacik.
Lecz osioł równocześnie wszystkich przekonywał, że farma jest w rozkwicie, piękna i szczęśliwa.
Nie baczył, że o biedzie nawet wróbel ćwierka,
mając za sobą świnie oraz mastalerka.
Lecz chociaż osioł chodził w wybornym humorze, pozostałe zwierzęta żyły coraz gorzej.
Wychudły owce, krowy, osowiały kury.
Koń nawet jął się słaniać, głodny i ponury,
aż wreszcie wytęsknione nadeszły wybory.
Nowy parlament świnie chciał uczyć pokory.
Gdy jął pisać ustawy, dobre i uczciwe, zaraz osioł - prezydent gniewnie zjeżył grzywę
i swe VETO wyryczał głosem tak doniosłym,
jak potrafią na świecie ryczeć tylko osły.
Na papiery popatrzył z uśmieszkiem kaprawym, a potem kopytami podeptał ustawy.
Zwierzęta zagłodzone zbiły się w gromadę
i wyjścia z sytuacji poszukują stadem.
Podpowiedział im rzeźnik, że rozwiąże problem i że ma dla nich wszystkich rozwiązanie dobre.
Przecież czasu potrzeba tylko odrobinkę,
by świnie pozamieniać w golonki i szynkę,
zaś z osła, co mądrością ich fałszywą mamił,
łatwo wyprodukować pożywne salami.
W farmie wybuchł entuzjazm ,co wciąż nie chce znikać.
To znak, że warto czasem posłuchać rzeźnika.
(R.Grosset)
Użytkownicy także przypinają:
0
1
0
ORWELLOWI Kiedyś na pewnej farmie mieszkał pew...
krn78 Tyle tylko, że u Orwella to nie osioł był prezydentem, rzeźnik tam nie istniał, no i historia koń...
2
1
0
[Tags] Drożdżowe zajączki na Wielkanoc w tym w ...
fotoamator Pięknie wyglądają i pewnie są smaczne.
21
11
8
Mia Orwell ma dwadzieścia siedem lat i nigdy ni...
Tala1234567 Poproszę [wyświetl email]
patrycjagreszta poproszę [wyświetl email]
NaSzuI poproszę na [wyświetl email] z góry dziękuję




























krn78
Tyle tylko, że u Orwella to nie osioł był prezydentem, rzeźnik tam nie istniał, no i historia kończy się inaczej.