sylwia107d

sylwia107d
Moje tablice obserwuje 29 osób Znajdź mnie Ostatnio dodane zszywki
Obserwuj
 
: ) Co myślicie? dzień 33, złapało mnie przeziębienie i było ciężko ale dałam radę zrobić trening :):) cudowne uczucie, jestem z siebie dumna. Jutro wielki dzień czyli mierzenie, sprawdzenie wagi, itp. Już się boję :D mam nadzieję że się nie zalame jak nie spadłam nic z wagi. Kochane moje Kobiety jak wam idzie proces walki o lepsze jutro? mam nadzieję że jesteście silne psychicznie i  nie myślicie o rezygnacji z diety czy ćwiczeń. Wierzcie w siebie i każda zła myśl zamieniajcie w pozytywna!! pamiętajcie że nie od razu Rzym zbudowano:):) do celu dochodzi się małymi kroczkami i może teraz to wygląda absurdalnie że a ćwiczę tyle i tyle a nie widać efektów bez sensu to zobaczycie że za 2-3 miesiące powiecie kurde warto było, jestem piękna i szczęśliwa! więc kochane jesteśmy nastawione optymistycznie do działania i nic nas nie powstrzyma bo to lato będzie nasze!! Trzymam za Was kciuki i czekam na relacje z dnia dzisiejszego, buziaki!!!!:* Dzień 57. Przyzwyczajenie organizmu do kolejnego etapu utraty wagi jest koszmarne, ciągle jestem głodna i ciągle coś jem. Zauważyłam, że po 9. rano wcinam coś średnio co godzinkę i kończę jeść o 22. (wtedy w autobusie po pracy delektuje się truskawkami, pomarańczami lub jeżynami). Najlepsze w tym wszystkim, że ani trochę nie czuje się najedzona. Po prostu - obłęd. Przecież nie będę na złość organizmowi ograniczać jedzenia (biorąc pod uwagę ciągłą utratę wagi mimo zwiększonego apetytu) a nie jestem desperatką aby teraz liczyć kalorie i panikować, że zjadam teoretycznie nadprogramowo. Mój A. się śmieje, że niby taka dieta a jem więcej niż on ;D Cóż, uroki ciała :) W każdym bądź razie - waga -> 57,2 kg. Ciuszki sobie niebawem kupię (osiągając 55 kg) jednak z bielizną jeszcze poczekam ;D Życzę Wam powodzenia kochane, trzymam kciuki - pozdrawiam, Szarańcza. ;DD Witam wszystkich :)
Dzień 9 już się kończy, byłam nieźle zalatana więc podsumowując zjadłam dzisiaj: bułkę pełnoziarnistą z ogórkiem i papryką, jabłko, wafla ryżowego, 4 żurawiny, trochę warzyw gotowanych na parze i wypiłam pół szklanki zmiksowanego twarożku delikatnego z mlekiem i bananem (powiem wam, że pół szklanki a syci że hoho) :D
A co najlepsze, pobiegłam na fitness - okazało się że we wtorki NIE MA, ale za to trochę się rozgrzałam, poćwiczyłam dywanówki, 30min na rowerku i mój tłuszcz płakał :D

Pozdrawiam :))